90 minut - tyle dzieli Koronę do finału Pucharu Polski. W pierwszym meczu kielczanie wygrali z Arką Gdynia 2:1. Ale to właśnie ten stracony gol sprawia, że przed rewanżem szanse obu zespołów na awans są niemal równe.

Na taki mecz piłkarze czekają cały sezon. Niekiedy całą karierę. Przed Koroną ostatnia przeszkoda w drodze na Stadion Narodowy. Podopieczni Gino Lettieriego podbudowani piątkową wygraną w Poznaniu, przed wyjazdem do Gdyni są spokojni i pełni optymizmu.

Gino Lettieri nie ma jednak pełnego kadrowego spokoju. W Gdyni drużynie nie pomogą kontuzjowani Jakub Żubrowski i Olivier Petrrak. Pod znakiem zapytania stoi występ Jacka Kiełba. Ci, którzy zagrają muszą wznieść się na wyżyny umiejętności. - Każdy z zawodników musi znaleźć w sobie największe pokłady motywacji. W takich meczach trener musi przekazać tylko najważniejsze informacje, reszta jest po stronie zawodników - mówi Gino Lettieri, trener Korony Kielce. Dla wielu piłkarzy może być to ostatnia szansa, żeby z Koroną wygrać trofeum. Po sezonie z zespołem pożegna się m.in. kapitan Radek Dejmek. Czeski obrońca występuje w Kielcach od pięciu lat.

Choć Korona wygrała pierwszy mecz, wcale nie jest bliższa awansu. Sytuację przed rewanżem mocno skomplikował kontaktowy gol dla Arki. - Szansę oceniam po równo. Arce wystarczy jedna sytuacja, żeby awansować. Mogą to zrobić nawet w 95. minucie. Musimy być bardzo uważni - podkreśla Gino Lettieri, trener Korony Kielce.

Korona w Gdyni nie będzie mogła liczyć na wsparcie swoich kibiców. Kieleccy fani wciąż mają wyjazdowy zakaz za zachowanie w pierwszym, pucharowym meczu w Sosnowcu. Kara skończy się w przypadku awansu do finału.  

Początek meczu w Gdyni jutro o godz. 20.30.