Wysokie kary mogą grozić wykonawcy ekspresowej siódemki od Chęcin do Jędrzejowa. Dokładnie dziś minął kolejny termin, w którym firma Salini Polska powinna oddać do użytku ponad 20 kilometrów drogi. Prace jednak nadal trwają, a opóźnienia sięgają już kilku miesięcy.

Siódemka na zakręcie - dosłownie i w przenośni. Na większości odcinka między Chęcinami i Jędrzejowem nie widać nawet asfaltu. - Powinno się jakoś to łatwiej przejechać, a trzeba było bokiem przejeżdżać bo to objazdy - mówi jeden z kierowców.

Drogowcy przy budowie nie rozwijają prędkości. Termin oddania kolejnego odcina minął dziś, a nadal zostało wiele do zrobienia. - Trwają prace wykończeniowe przy humusowaniach, obsiewie, jak również prace asfaltowe przy układaniu mas bitumicznych, pracujemy czterema brygadami - informuje Marcin Marciniak, dyrektor kontraktu, Salini Polska.

Mimo to termin ukończenia budowy wciąż jest odległy. Nie wiadomo też, jaką datę zakończenia kontraktu ustali teraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. - Nie wszystkie wnioski związane z przyczynami obiektywnymi, niezależnymi od wykonawcy zostały rozpatrzone, także można się spodziewać kolejnego, aczkolwiek niewielkiego przedłużenia kontraktu - mówi Małgorzata Pawelec-Buras, kielecki oddział GDDKiA.

Jeśli na tempo prac nie wpłynie pogoda, to zdaniem wykonawcy ekspresówką kierowcy pojadą jesienią. Wcześniej, bo w czerwcu lub lipcu do użytku zostanie oddany nowy most na Nidzie.