Kolejne opóźnienia w budowie ekspresowej siódemki. Włoska firma Salini, która buduje fragment od Chęcin do Jędrzejowa, dostała zgodę na przesunięcie terminu oddania drogi o miesiąc. Ale już wiadomo, że i tak go nie dotrzyma, bo wykonano dopiero 70 procent prac.

Do zrobienia zostało jeszcze wiele, zwłaszcza w okolicach Chęcin, gdzie opóźnienia względem planu dochodzą nawet do kilkunastu miesięcy. Prace trwają też przy budowie mostów i obiektów inżynierskich.

W sobotę upływa kolejny wyznaczony przez inwestora termin na zakończenie budowy, ale na wniosek wykonawcy zostanie zmieniony. – W związku z warunkami pogodowymi panującymi od sierpnia do października, zgodziliśmy się na przedłużenie terminu o mniej więcej miesiąc – informuje Małgorzata Pawelec-Buras, rzecznik prasowy kieleckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Nowa data oddania drogi wypada zatem w połowie kwietnia, a ten termin wydaje się nie do dotrzymania. Kiedy naprawdę pojedziemy nową drogą? O to chcieliśmy zapytać wykonawcę robót, ale Marcin Marciniak, dyrektor kontraktu, ani przed kamerą, ani przez telefon rozmawiać nie chciał.

Firma musi liczyć się z tym, że za opóźnienia zapłaci karę, nawet 300 tysięcy złotych za każdy dzień zwłoki. Sprawie opóźnień na S7 bacznie przygląda się Ministerstwo infrastruktury. Zwłaszcza, że Włosi ostatnio wygrali przetarg na budowę jednego z odcinków siódemki, między Krakowem a Miechowem.

Problemów na szczęście nie ma na innym budowanym fragmencie drogi szybkiego ruchu w regionie. Prace między Skarżyskiem, a granicą województw świętokrzyskiego i mazowieckiego przebiegają bez opóźnień. Niespełna ośmiokilometrowy fragment S7 ma być gotowy w 2020 roku.

Zobacz materiał filmowy przygotowany przez Dominika Masieraka.