Marsz, uroczysta msza i apel pamięci. Kielce uczciły 155. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. Choć spontaniczny zryw powstańców zakończył się porażką dał nadzieję na powrót Polski na mapę świata.

Idą by pokazać, że pamięć nie przemija. - Powstanie było dosyć krwawe, długie i było niestety przegrane pod wieloma względami. Natomiast zwyciężyliśmy moralnie jeśli można tak powiedzieć. Jest to cześć historii naszego regionu - mówi Adam Rzadkowski, Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej 4. Pułku Piechoty Legionów. Maszerują śladami ochotników, którzy w 1863 roku szli z Białogonu na miejsce zbiórki powstańców na Karczówce. - Żeby przesłać pamięć o tych poległych, którzy walczyli za nasza Polskę, po to że jestem patriotą i dla samego siebie - mówi uczestnik marszu Oskar Lewandowski.
 
Główne uroczystości w stolicy regionu rozpoczęła msza w intencji ojczyzny. W homilii ksiądz Kazimierz Stasiak mówił o ogromnym oddaniu i poświeceniu powstańców. - Chodzimy tymi samymi ścieżkami którymi chodzili nasi bracia i siostry wieki temu, 155 lat temu. Gdyby tu pośród nas stanęli pokazali by nam te ścieżki, ścieżki wiary, ścieżki wolności - mówi ks. Kazimierz Stasiak.

Po nabożeństwie uczestnicy uroczystości przeszli przed pomnik Powstańców Styczniowych, gdzie odczytano Apel Pamięci: "...Powstańcy zgromadzili się w klasztorze planując atak na Kielce. Aby oddać hołd znanym i nieznanym aby oddać hołd żołnierzom tworzącym zręby Państwa Polskiego do was wołam!". Poległych powstańców uczczono salwą honorową. - Coś takiego tworzy wieź pokoleń i empatie z tymi wszystkimi którzy w tym wypadku 155 lat temu nie szczędząc swojego zdrowia, sił, wreszcie życia ruszyli po to żeby przeciwstawić się zaborcy - mówi Krzysztof Słoń, senator RP, PiS.

W powstaniu styczniowym walczyło ponad dwadzieścia tysięcy osób, stoczono ponad dwieście bitew. Większość potyczek rozegrała się na ziemi świętokrzyskiej. Kilkadziesiąt tysięcy osób za te walkę zapłaciło najwyższą cenę, własnym życiem.