Kilka lat temu było ich 14. Dziś jest ich dwa razy więcej. Fermy zajmujące się hodowlą norek, lisów i szynszyli. To dobry interes, mówią mieszkańcy regionu świętokrzyskiego. Już niedługo - wszystkie fermy zostaną zlikwidowane.

W mediach- wrze. Wszystko przez nową ustawę, która ma zakazać hodowli norek, szynszyli i lisów w Polsce. Hubert Kozłowski ma fermę norek. Kiedyś w podobnej pracował w Holandii. Wrócił i założył własny biznes. Prowadzi go od kilkunastu lat. To dobry interes, o czym przekonał się także Tomasz Lelas. Aby hodować zwierzęta futerkowe - skończył studia rolnicze, wziął kredyt, część pieniędzy dostał z Unii Europejskiej. Nowa ustawa to zdaniem Tomasza Lelasa, rzucanie "kłód pod nogi" hodowcom.

Dziś politycy i obrońcy zwierząt futerkowych mówią - hodowanie ich tylko na skóry, jest nieetyczne. W projekcie ustawy czytamy: "Chów i hodowla zwierząt w tym celu przysparza zwierzętom zbędne cierpienie, a ponadto niektóre fermy negatywnie wpływają na środowisko naturalne. Na fermach hodowlanych utrzymywane są w ciasnych klatkach, ograniczających ich naturalne potrzeby."

Norki chowa się od maja do listopada. Później ich futra- trafiają do domów aukcyjnych w Europie i Kanadzie. Za każde właściciele dostają od 50 do 150 złotych. Polskie zwierzęta futerkowe są na pierwszym miejscu na świecie pod względem, jakości - twierdzą hodowcy.

W województwie świętokrzyskim jest 27 ferm zwierząt futerkowych. Kilka dni temu- została zarejestrowana kolejna. Pięć lat temu - było ich 14.