Do tragicznego pożaru doszło w nocy w socjalnym wieżowcu przy ulicy Młodej w Kielcach. Eksplodowała m.in. butla z gazem. Dwie osoby nie żyją.

Ogień pojawił się w mieszkaniu na szóstym piętrze po godzinie trzeciej w nocy. - Żonę dym obudził. Wyszedłem na klatkę. Człowiek, który mieszkał w tym mieszkaniu jeszcze żył w tym czasie, jeszcze go słyszałem. Ale nie dało się wejść - relacjonuje jeden z mieszkańców wieżowca. - Sąsiad złapał wiadro wody i zaczął lać. Ale już sie nie dało, bo ogień buchnął tak, że moment. I szybami i drzwiami. Nic nie było widać - opowiada Helena Mojecka, lokatorka wieżowca.

W płonącym mieszkaniu wybuchła turystyczna butla z gazem. Na miejsce przyjechało sześć zastępów straży pożarnej. - Zostały ewakuowane dwie osoby, szybka akcja strażaków spowodowała, że nie była konieczna ewakuacja pozostałych mieszkańców - mówi st. brygadier Paweł Górniak, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach.

Po ugaszeniu ognia strażacy odnaleźli zwęglone zwłoki dwóch osób. Kobiety i mężczyzny. Na razie tożsamość ofiar nie została ustalona. - Być może jedną z ofiar jest osoba, która ten lokal tymczasowo zajmowała. Odpowiedź na to pytanie da śledztwo - wyjaśnia st. sierżant Karol Macek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

Przyczyny pożaru na razie nie są znane. Inspektor budowlany nie stwierdził istotnych uszkodzeń w konstrukcji budynku i lokatorzy mogli pozostać w swoich mieszkaniach. Spalona kawalerka nie nadaje się już do zamieszkania. - Mieszkanie nie nadaje się do remontu. Z wieżowca stopniowo wykwaterowujemy poszczególnych najemców - mówi Krzysztof Miernik z Miejskiego Zarządu Budynków w Kielcach, który administruje wieżowcem przy ulicy Młodej.

W zdewastowanym budynku mieszka jeszcze ponad sto rodzin. Lokatorzy będą sukcesywnie przesiedlani do nowobudowanych bloków na kieleckich Jezioranach.

Zobacz relację Karoliny Kopijkowskiej Harczuk.