Wtorkowy mecz piłkarzy ręcznych PGE Vive Kielce z Górnikiem Zabrze, wprawdzie zakończył się wyraźnym zwycięstwem kieleckich szczypiornistów 33:20 (16:9), ale okazuje się, że nie tylko rodzimi piłkarze ręczni triumfowali.

Tej rywalizacji nie ma w żadnym terminarzu, gra rozpoczyna się bez uprzedzenia, bez reguł i nie wiadomo ile potrwa. Wiadomo, że stawką jest życie. Przeciwnikiem - nowotwór krwi. By go pokonać, potrzebny jest genetyczny bliźniak, każdy takiego ma. Dlatego tak ważne jest, by się zarejestrować w bazie potencjalnych dawców szpiku. A żeby się zgłosić, czasem wystarczy przyjść na mecz. - Jest to bardzo dobry pomysł, tym bardziej, że osoby, które przychodzą na mecze są aktywne, szukają informacji, o co w tym wszystkim chodzi. Pomimo tego, że jest wiele emocji sportowych, które towarzyszą w trakcie meczu zawsze ktoś znajdzie chwilę żeby usiąść i się zarejestrować, jako potencjalny dawca - mówi Piotr Aniśko, Fundacja DKMS.

Gdy przy okazji meczu zgłosi się do rejestracji tylko ułamek wszystkich kibiców, to - tak jak na przykład wczoraj - będzie to, co najmniej 50 osób. Czyli co najmniej 50 szans więcej na znalezienie genetycznego bliźniaka. Rejestracja i pobranie wymazu są banalne. - Trzeba wypełnić formularz, pobrać wymaz z wewnętrznej strony policzka, z błony śluzowej, po takim 5-7 minutowym procesie już możemy być gotowymi potencjalnymi dawcami. Nie ma żadnego bólu, to jest jeden wielki ból, który my zawsze obalamy - mówi Piotr Aniśko, Fundacja DKMS.

A przy okazji można trafić na niezły mecz. Ten wtorkowy między PGE Vive i Górnikiem Zabrze, może nie był strzałem w dziesiątkę, ale jak na polską ligę, to nie ma, co narzekać. Górnik walczył ile mógł, kielczanie na wiele nie pozwolili i wygrali, bardzo wysoko, 33:20. - Ja powiedziałem przed meczem, jak przegramy o 10 bramek to jest sukces. Ta gra nie była zła - mówi Rastislav Trtik, trener Górnika Zabrze.

Jedyny minus jest taki, że różnicę dzielącą lidera i wicelidera nie można nazwać inaczej, niż przepaścią. - Jak wszyscy zapowiadali, mecz na szczycie my nie zwracaliśmy na to uwagi, chcieliśmy zagrać dobrze w obronie, dalej ćwiczymy naszą defensywę 5-1 coraz lepiej nam to wychodzi, wiedzieliśmy, że musimy zagrać z dużym zaangażowaniem i to nam się udawało - mówi Mariusz Jurkiewicz, PGE Vive Kielce.

W niedzielę o 19 w Hali Legionów mecz meczów, o punkty Ligi Mistrzów kielczanie zagrają z węgierskim Veszprem.