Kolejni świadkowie zeznawali dziś w procesie dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kielcach. Małgorzata S została oskarżona o korupcję. Twierdzi, że nie przyjęła łapówki, tylko dobrowolną wpłatę na kampanię wyborczą.

Zawsze służymy radą i pomocą - zeznał zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy, Artur Kudzia. Oskarżenie przełożonej Małgorzaty S. o przyjęcie łapówki było dla niego dużym zaskoczeniem. - Zawsze pani dyrektor w rozmowach w 4 oczy wypowiadała się jasno, że jest bardzo przeciwna przyjmowaniu łapówek. Nie wierzę w jej winę - mówi Artur Kudzia.

Inni podwładni mówili o pozytywnych cechach charakteru swojej szefowej. - Uważam, że pani Dyrektor jest b. dobrym człowiekiem, b. dobrze wykonuje swoje obowiązki i nigdy więcej nie słyszałam o podobnych zajściach - mówi świadek.

Urzędniczki twierdziły, że nie wiedziały o tym, iż w pośredniaku zbierane były pieniądze na kampanie wyborczą Małgorzaty S. i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Przypomnijmy, że takie działanie jest niezgodne z ordynacją wyborczą.

Pracownice pośredniaka twierdziły, że nigdy nie dostały polecenia, by jakikolwiek wniosek dotyczący przyznania stażu potraktować ulgowo. - Nie, nigdy nie było jakiegoś nacisku. Absolutnie. Pani Dyrektor jest wspaniałą osobą - mówi świadek. Zeznały jednak, że o przyznaniu stażu i jego długości decydują zwierzchnicy. - Ostateczna decyzja należy do dyrekcji, także w sytuacji, gdy nie ma środków na realizację wszystkich wniosków. Nie wiem, jakimi kryteriami kierują się osoby decydujące w sytuacji, gdy liczba wniosków przekracza środki na ich realizację - mówi sędzia Kamil Czyżewski, Sąd Rejonowy w Kielcach.

Zwrot "nie wiem" bardzo często pojawiał się w dzisiejszych zeznaniach świadków. Sędzia po przerwie zauważył, że dyrektor PUP rozmawiała z jednym z nich. Ta natomiast tłumaczyła, że nie wiedział, iż nie wolno jej rozmawiać za świadkami.

Oskarżona nadal jest dyrektorem Powiatowego Urzędu Pracy. Małgorzatę S. zatrzymali funkcjonariusze CBA ponad dwa lata temu. Jest oskarżona o przyjęcie trzech i pół tysiąca złotych łapówki. Pieniądze miała otrzymać za pozytywne rozpatrzenie wniosków w sprawie przyznania stażu.

Na pierwszej rozprawie dyrektorka broniła się twierdząc, iż nie przyjęła łapówki tylko pieniądze na swoją kampanię wyborczą. Grozi jej do ośmiu lat więzienia. Kolejna rozprawa już w piątek.