Miało być po równo i dla wszystkich. Ostatecznie podwyżki dostała tylko część pracowników. Sytuacja w Świętokrzyskim Centrum Psychiatrii w Morawicy staje się, z dnia na dzień bardziej napięta. Po niedotrzymanych obietnicach złożonych przez dyrekcję lecznicy, personel grozi strajkiem i złożeniem wypowiedzeń.

Jedyny taki szpital w województwie świętokrzyskim. Centrum Psychiatrii w Morawicy zatrudnia blisko 900 osób. Na podwyżki - czekają wszyscy. Jak mówią związkowcy - dyrektor szpitala obiecał, że wynagrodzenia wszystkich pracowników wzrosną o 500 złotych. Tymczasem pensje wzrosły... o 300, w dodatku - tylko nielicznym. - Nie chcemy żeby ucierpieli na tym pacjenci, ale personel jest bardzo zdesperowany. Najważniejsze jest to, że wszyscy pracownicy mówią jednogłośnie, jednogłośnie będą żądać wypełnienia zobowiązań przez dyrektora - mówi Jan Walczyński, OZZPIP w Świętokrzyskim Centrum Psychiatrii.

Podwyżek w ogóle nie dostały pielęgniarki.
Jak tłumaczy dyrektor szpitala - biały personel i tak otrzymuje ministerialny dodatek, który w przyszłym roku, w sumie wyniesie 1600 złotych. - To by była rażąca niesprawiedliwość, gdyby pielęgniarki otrzymywały w sumie 1600 i 500 - dwa tysiące podwyżki, to zarabiałyby więcej niż lekarze, przecież tak nie można - zaznacza Jacek Musiał, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Psychiatrii.

Ale jak podkreślają pracownicy - podpisane z dyrekcją porozumienie zakładało podwyżki również dla pielęgniarek i pielęgniarzy. Ponadto wzrost wynagrodzeń tylko o 300 złotych nie poprawił sytuacji tych najmniej zarabiających. - Nie udało się tych nierówności wyrównać, jest jeszcze grupa kilkudziesięciu pracowników, którym dalej nie udało się dotrzeć do tego najniższego poziomu - twierdzi Jan Walczyński, OZZPIP w Świętokrzyskim Centrum Psychiatrii. Sytuacja jest poważna, bo wypowiedzeniami grożą nawet lekarze. Jeśli 17 specjalistów odejdzie z pracy, szpital trzeba będzie zamknąć - ostrzega Jacek Musiał.

Zdaniem dyrektora wszystko zależy od Narodowego Funduszu Zdrowia - wyższy kontrakt, to wyższe wynagrodzenia. Tyle, że NFZ już znacznie zwiększył finansowanie placówki. A władze lecznicy na propozycję przystały. - Podwyższyliśmy stawkę za punkt. W związku z tym zwiększa się wartość kontraktu o ponad 5 milionów złotych, jeżeli mówimy oczywiście o kontrakcie za cały rok - informuje Małgorzata Kiebzak, dyrektor NFZ w Kielcach.

Jutro przedstawiciele wszystkich związków zawodowych działających w szpitalu mają się spotkać i zadecydować, o ewentualnych formach protestu.