Ustawienia sygnalizacji świetlnej na drodze krajowej numer 7 w Skarżysku-Kamiennej chcą mieszkańcy i miejscy radni. Ich zdaniem to jedno z najbardziej niebezpiecznych skrzyżowań w mieście. Ale drogowcy obawiają się, że może to sparaliżować ruch na najbardziej obleganej trasie w regionie.

By wyjechać z ulicy Paryskiej potrzeba przede wszystkim wiele czasu i cierpliwości. Włączenie się w krajową siódemkę to w tym miejscu nie lada wyzwanie. - Bardzo długo trzeba czekać i trzeba liczyć na grzeczność, uprzejmość kierowców. Inaczej się nie da ruszyć - mówi jeden z kierowców. Mieszkańcy Skarżyska z podobnym problemem borykają się także na ulicy Nizinnej i Głównej. - Jadą z Pogorzałego, jadą z jednej strony z drugiej strony naprawdę się stoi długo za nim się włączy do ruchu - dodaje inny kierowca.

Sytuacja pogorszyła się po oddaniu do użytku nowego fragmentu ekspresowej siódemki. Teraz Skarżysko jest kilkukilometrowym wąskim gardłem na najruchliwszej drodze w regionie. - Od tego momentu, gdy puszczono ten fragment w storę Radomia włączyć się czy przejechać jest po prostu bardzo trudno - twierdzi Grzegorz Łapaj, skarżyski radny. Dlatego radny chce by na skrzyżowaniu z Paryską ustawić światła. Miałyby ułatwić wyjazd i zapewnić bezpieczeństwo. A w tym miejscu często dochodzi do wypadków, także śmiertelnych.

Problem znają też drogowcy i szukają rozwiązania. Na razie nie wiadomo czy zgodzą się na ustawienie świateł w tak ruchliwym miejscu. Zwłaszcza, że w Skarżysku powstaną nowe inwestycje drogowe. - Rondo w ciągu drogi krajowej nr 42 po drugie rozpocznie się budowa S7 na odcinku granica województwa - Skarżysko - mówi Małgorzata Pawelec-Buras, kielecki oddział GDDKiA. Dopiero wtedy będzie można wykonać miarodajne analizy ruchu i podjąć decyzję, co do ustawienia sygnalizacji.

A według najnowszych, nieoficjalnych informacji umowę na budowę nowego fragmentu ekspresowej siódemki drogowcy podpiszą jeszcze w tym tygodniu.