Próchnica diagnozowana jest u ponad połowy trzylatków, ale rodzice zwykle to bagatelizują - nie widzą potrzeby leczenia dziecięcych "mleczaków". Niestety, efektem jest zwykle pojawienie się próchnicy także na zębach stałych. Próchnica masowo niszczy zęby dzieci, jej skala przypomina już epidemię - alarmują stomatolodzy.

Dentyści alarmują. Ponad połowa trzylatków ma zaawansowaną próchnicę. Na około dziesięć tysięcy dzieci urodzonych w regionie świętokrzyskim, tylko piętnaścioro do ukończenia roku trafia do stomatologa. Choć to obowiązek ustawowy. - Każde dziecko powinno mieć szansę na zachowanie zdrowego uzębienia. I powinno mieć lakierowane zęby w pierwszym roku życia, drugim roku życia, trzecim roku życia - wylicza dr Joanna Zemlik, konsultant wojewódzki ds. stomatologii dziecięcej.

Pani Anita zdecydowała się na lakierowanie zębów trzyletniego Maksa. O jamę ustną synka dba od urodzenia. - Najpierw przemywałam wodą i czyściłam pieluszką tetrową, później zaczęliśmy używać szczoteczki. I szczotkujemy. Maksiu chętnie otwiera swoją buzię - o! - demonstruje dumna mama.

Do ubytków szkliwa u dzieci prowadzą zaburzenia przebiegu ciąży, karmienie nocne, picie dużych ilości soków. Wbrew pozorom próchnicę wywołują nie tylko słodycze. - Także flipsy, czipsy, krakersy, słone paluszki - czyli wcale nie słodycze. One w kontakcie ze śliną tworzą masę, która na długo przylega do uzębienia - wyjaśnia dr Zemlik.

Dlatego najważniejsza jest stała higiena jamy ustnej, a w razie niepokojących symptomów - szybka opieka u stomatologa.
Zobacz materiał przygotowany przez Karolinę Kopijkowską-Harczuk.